glazura do kuchni Galeria

Agrokotlina – agroturystyka w Kotlinie Kłodzkiej

Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

Temat: Szukam współlokatora.
Spokojny, bez nałogów student 3-go roku ekonomii poszukuje współlokatora/ki do 2-pokojowego wynajmowanego mieszkania na Natolinie (nowe budownictwo, 50 metrów do stacji metra, w okolicy Galeria Ursynów, supermarket Albert, poczta, policja, doskonały dojazd do SGGW, SGH, Politechniki Warsz. oraz innych wydziałów).
Koszt wynajmu (na 2 os): 1450 zł (w tym jest juz zawarty czynsz) + TV, Internet (1Mbit) + opłaty eksploatacyjne
Wyposażenie:
kuchnia (otwarta): lodówka, piekarnik, płytka elektryczna, parkiet
łazienka: pralka, kabina prysznicowa, glazura, terakota
duży pokój: wersalka, szafa, TV, parkiet
Kontakt pod numerem: 600255754
E-mail: robertuw@poczta.onet.pl
GG: 2134571

UWAGA: Posiadam zgodę administratora na umieszczenie ogłoszenia
Zmienilem tytul zeby nie byl CAPSem.

[ Dodano: 2005-08-17, 20:05 ]
UWAGA: Wciąż aktualne!!!
Pozdrawiam

[ Dodano: 2005-09-15, 12:07 ]
UWAGA: Dalej aktualne!!!
Pozdrawiam

juz chyba nieaktualne... zamykamy - fel
Źródło: razem.waw.pl/forum/viewtopic.php?t=1253



Temat: sprzedam mieszkanie 56 m2
Witam!

Sprzedam mieszkanie 56 m2. rok budowy 2002. Wejscie od strony galerii.
mieszkanie w pełni wykończone. Glazura w kuchni i lazience, panele w pokojach.
Szafy zabdowane w przedpokoju.
2 pietro.

cena 380 000 pln


tel 607 990 235
Źródło: piastowskie.osiedle.org/viewtopic.php?t=227


Temat: Decoupage w komplecie do glazury
W mojej kuchni przeważają czerń i biel. Od trzech lat irytowała mnie stojąca na stole biało-czerwona puszka mleka mojego małego alergika. Aż wpadłam na pomysł, żeby ją "zdecoupagować". Nigdzie nie znalazłam odpowiedniej serwetki, więc zrobiłam zdjęcie moich kafelek, trochę je dopasowałam i wydrukowałam swoją pierwszą serwetkę! Potem zebry pokryłam lakierem 3D, bo te na glazurze też są wypukłe. Teraz wszystko gra! Efekt w galerii
http://www.kaiem.xip.pl/h...c=detail&id=292
Źródło: kaiem.pl/forum/viewtopic.php?t=1156


Temat: Asia / Dom Dla Ciebie
Witam wszystkich bardzo serdecznie:)
Od 10 lutego mieszkamy już w naszej Asiuli:) Mogę powiedzieć, że dom jest funkcjonalny i przestronny. Jedyny mankamet to schody zabiegowe przy 3 letnim dziecku dość uciążliwe w chodzeniu więc sygnalizuję, że warto przemyśleć czy oby nie przerobić jeszcze za wczasu. Schody to jedyna rzecz którą w domu bym przerobiła ale ja niestety nie mam już takiej możliwości. Właśnie dokańczają Panowie elewacje więc jak pogoda dopisze to na Święta będę miała połozony kolor. Ofotografuję Aśkę i zamieszczę zdjęcia w galerii. Porobię zdjęcia wnętrza domu abyście mogli zobaczyć jak wygląda. Mam do wykończenia jeszcze górną łazienkę, schody i wiatrołap do pomalowania. Reszta już wykończona. Skromniutko ale wreszczie w upragnionym domu. Jak mówi mój mąż lulsusy zaczniemy robić jak odetchniemy finansowo. Kosztorys który zrobiliśmy na początku budowy musieliśmy zweryfikować i dołożyć 70 tysięcy aby wogóle zamieszkać a przydałoby się jeszcze 30 tysiączków na zrobienie terenu wokół domu, ułożenie kostki itp. Znajomi, którzy również rozpoczęli budowe mają podonbną sytuację ale to chyba wina tego bumu na materiały budowlane na początku zeszłego roku i dość dużemu wzrostowi cen za robociznę. W Asiuli mieszka się super szczególnie przestronne jest poddasze moją chlubą jest sypialnia poprostu piękna i wygodna. Pokój synka również jest bardzo przestronny a łazienka górna czeka na glazurnika bo glazura już jest. Przejście z kuchni do salonu te przy wykuszu sprawdza się w 100 % często z niego korzystamy szczególnie podczas posiłków. Balkonik przy sypialni jest dzięki konstrukcji dachu osłoniony do wiatru więc bardzo przyjemnie będzie sie tam odpoczywać. Taras jest bardzo przestronny więc nie ma obaw, że nie zmieszczą się wypoczynki. Na poddaszu nie mam praktycznie słupów z wyjątkiem naszej sypialni i przyznaje męzowi racje, że dobrze zrobił upierając się aby je zlikwidować. No cóż rozpisałam się troszkę ale to z powodu braku czasu miałam trochę zaległości w śledzeniu naszego wątku.
Wkrótce Święta więc pozwolicie, że złoże wszystkim kalnowiczom życzenia Zdrowia Szczęścia i samych Radości. Uporania się z wszelkimi formalnościami i pozwoleniami na budowę i nieoczekiwanej dostawy gotówki bez oprocentowania oczywiście. Trzymajcie się cieplutko i do następnego postu pozdrawiam kariba
Źródło: forum.budujemydom.pl/index.php?showtopic=2612


Temat: Manie
Mam manię mania. Jest to chyba najbardziej popularna mania dzisiejszych czasów, pokażcie mi tego, kto jej nie uległ.

Mania mania polega na przymusie mania mienia- jak w piosence Jopek. POlega na chodzeniu po sklepach i przymusie zaczynania każdej myśli "jak już będę mieć pieniądze, to kupię sobie...".

Czytałam niedawno naukowy tekst (autora nie pomnę, ale może socjolożki pomoga, bo autor był socjologiem), w którym poraziła i przerazila mnie celnośc obserwacji, że posiadanie zaczyna być celem samym w sobie, nie chodzi juz o wyznaczniki statusu społecznego, a o to, że irracjonalnie stwarzamy sami sobie potrzeby, ktore może zaspokoić jedynie wizyta w sklepie.

Dzis rano lezałam w wannie i urządzałam w myślach łazienkę w wymarzonym, wirtualnym domu. Doprowadziłam wizję do szczegółów obejmujących kolor ręczników i nagle dopadła mnie refleksja "co dalej?". W porządeczku, będę mieć dom z ręcznikami ecru i kuchnią z wyspą, i co? Wzbogaci mnie to jakoś? Za ileś lat i tak pójde do piachu (przepraszam za dosadnośc myśli), a dom będzie stal nadal, zas ręcznikami wytrze się kto inny. Nie chodzi nawet o ponadczasowośc rzeczy (Wasze meble Was przezyją, przeżyje każda rzecz martwa w przeciwieństwie do nas samych), ale o złudnośc tej pogoni. Bo zostaje się z niczym.

Ilekroć chodze po Galerii MOkotów zdumiewa mnie siła żądzy, żeby mieć zaraz, od razu to wszystko: ubrania, designerskie meble i inne pierdoły. Nowe garnki, choć stare nadal się nadają.

Jestem tym, co kupuję- i nie chodzi tu o siłę reklamy i marketingu, a o to, że na przestrzeni ostatnich lat przeskoczyło nam coś w zbiorowej świadomości. I kierujemy się nie tyle reklamą, co już ZINTERNALIZOWANYM przymusem posiadania. Posiadania dla posiadania. Mania mania i mienia.

Co mnie jednak bardziej niepokoi, to to, że trudno w tym wszystkim znaleźć czas na napisanie pracy, pracę nad sobą (nie na skórzanej kanapie psychologa), przeczytanie książki (nie mówię tu o Kingu i Steel)- jednym słowem: zajęcie się sobą w sposób, do którego pieniądze nic nie mają. A trudno go znaleźć, bo po pierwsze kultura jest tak shomogenizowana, że odzwyczajamy się od gryzienia pszenicy (kultura wysoka) zapychając sobie gębę papką (kultura niska), a po drugie coś, czego nei można kupić niepostrzeżenie przestaje nas interesować i zaczynamy to deprecjonować. A właściwie uciekamy od tego, wiedząc, że własnie to jest najwazniejsze.

mam swoją teorię, (która nie jest wyłącznie moja) że nic tak dobrze nie zagłusza niepokoju egzystencjalnego i ludzkiego lęku (przed śmiercią, chorobą, nieszczęściem, Siłą Wyższą) co dobry, wygodny kult posiadania. To naprawdę działa.
Nie sądziłam, że dopuszczę, zeby działało u mnie- a jednak.
Boisz się czegoś? Zmień wystrój mieszkania. Jesteś żoną przy mężu i masz powracającą depresję? Zajmij się wykwintną kuchnią. Boisz się Boga? Nie myśl o tym, idź na zakupy. Przestan byc czlowiekiem w pełnym wymiarze z jego fobiami, lękiem i pytaniami bez odpowiedzi- zmien się w stepfordzką żonę, ktora pisze na forum i próbuje w ten sam sposób chronić (?) własne dzieci. Albo: zacznij zarabiać pieniądze, chodź do klubów i zagłusz wszystko to, na co nie da odpowiedzi podwyższony standard życia. Zostajemy pomniejszeni, a nasze lęki zmniejszają się do maleńkich trwożek.

Prawda jest taka, że kult posiadania leczy nas z człowieczeństwa. I bardzo dobrze, że leczy, bo człowieczeństwo wcale nie jest fajne: wiąże się z cierpieniem i bólem. Mozna je skutecznie zagłuszyć poprzez skierowanie energii w stronę konsumpcji. Coraz częsciej widze, że determinantem ludzkiego postępowania jest unikanie cierpienia. A to cierpienie przejawia się w bardzo rózny sposób: mozna przez lata tkwić w niedobrym związku, zeby uniknąć cierpienia, jakie wiąże się z odpowiedzią na pytanie "Kim się stałam?". Ogólnie rzecz biorąc chodzi więc o lęk przed prawdą, która rzadko kiedy bywa łaskawa.

Ale najbardziej fascynuje mnie, co dzieje się z człowiekiem tuz przed śmiercią, kiedy ten kokon wygodnych prawd, posiadanych domow, samochodów, dzieci i wciąz tego samego męza, zostaje zniszczony. Chodzi mi o tę krótką chwilę, kiedy wiadomo, że nie mamy już czasu na usmierzanie, mamy czas tylko na rozliczenie. I co wtedy? Każemy się zanieść do designerskiej łazienki, żeby popatrzyć na glazurę i umrzeć z triumfującym: "Tego dokonałam"?

Doskonale można upchnąc wszystko, co boli, co pali, co przeraża na pawlacz naszej konsumenckiej świadomości. Jako ludziom, którzy żyją w XXI wieku i są otoczeni zmechanizowaną i skomputeryzowaną infrastrukturą, łatwo nam zapomnieć o pytaniach: kim jestem? Skąd przychodzę? Po co tu jestem? Czym jest śmierć? Co się ze mną stanie? Zwłaszcza, że proponuje nam się tak wiele technik zapominania i spychania. Co nie znaczy, że konfrontacja nie nastąpi. Następuje zawsze, tyle że wtedy na nic nie ma już czasu.

Co się z nami dzieje? Widzicie to, czy udało Wam się zapomnieć?


Rosa
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=12795


Temat: Zmagania z językiem polskim

Językowa chała, czyli przegląd absurdalnych szyldów.

Przyzwyczailiśmy się już, że na ulicznych szyldach "salony" zastąpiły "zakłady" (głównie fryzjerskie). Dzisiaj jeśli zakłady, to tylko sportowe. Meble kupimy wyłącznie w "studio", glazury w "galerii", spodnie w "świecie ubrań". Jednak zamiast europejsko (albo wręcz światowo) wychodzi śmiesznie.

Oto witryna jadłodajni przy ul. Świętokrzyskiej, róg Kubusia Puchatka. Na zielonej folii szczelnie oklejającej okna widać warzywa i owoce, a na górze napis: "Something a little". Hm, czyżby "małe co nieco"? To prawdopodobne - właściciela jadłodajni mogło zainspirować sąsiedztwo ulicy słynnego misia. Coś jednak w tym "something a little" nie gra. Rzut oka do książki i wszystko jasne: na Świętokrzyskiej mógł działać ktoś o bardzo małym rozumku. "Something a little" ("trochę czegoś"?) to swojsko wykrzywiona wersja "a little something", czyli puchatkowego "małego co nieco".
Tłumacz to zbędny wynalazek w epoce cięcia kosztów.

Do niedawna na Chmielnej u wylotu Nowego Światu mieściła się angielsko-francuska piekarenka. Kosmopolityczna nie ze względu na towarzystwo, lecz na szyld: "Polish Pain". To dopiero była łamigłówka. Kto miał w szkole angielski i francuski, szybko pojął, że chodzi o "polski chleb". Ci bez znajomości języka Moliera widzieli w szyldzie tylko "polski ból". Chodzi o zęby połamane na suchej bułce? Chyba nie. Słownik podaje, że "pain" po francusku znaczy nie tylko "chleb", ale również "chała". To by się nawet zgadzało.

Od językowych wynalazków nie był też wolny i "salon Warszawy". Oto Dom bez Kantów, który do niedawna ozdabiała "angielskojęzyczna" reklama restauracji w podcieniach. "Polish kitchen" - można było przeczytać na sporych rozmiarów szyldzie. Nic dziwnego, że lokal padł - żaden obcokrajowiec nie przyszedłby do "polskiej kuchni" w obawie, że trafi do sklepu meblowego. Chyba że gustuje w zdrewniałych szparagach. Gdyby właściciel restauracji nie pożałował na tłumacza, ten z pewnością by wyjasnił że chodzi o "polish cuisine".

Branża odzieżowa również nie pozostaje w tyle. Sklep z tanią odzieżą na rogu Narbutta i Puławskiej do zakupów zachęca entuzjastycznymi wykrzyknikami w różnych językach. Z szyby woła do nas "yes" oraz "tak". W planie było jeszcze francuskie "oui!". Coś jednak poszło źle, bo na szybę zamiast "oui" naklejono "qui". Czyli nie francuskie "tak", lecz łacińskie "kto". No właśnie - kto to wymyślił?

http://warszawa.gazeta.pl...ch_szyldow.html
Źródło: wawkom.waw.pl/forum/viewtopic.php?t=903




 

Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych
Archiwum


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

Powered by WordPress dla [Agrokotlina – agroturystyka w Kotlinie Kłodzkiej]. Design by Free WordPress Themes.